Gość szuka noclegu.
Otwiera Booking, Google, Instagram albo Facebooka.
I zaczyna przewijać.
Łóżko.Łazienka.Taras.Jacuzzi.Śniadanie.Widok.Parking.
Kolejny obiekt.
I kolejny.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy dla gościa wszystkie wyglądają podobnie.
Jeżeli komunikujesz:
„komfortowe pokoje”,
„świetną lokalizację”,
„wyjątkową atmosferę”,
„idealne miejsce do wypoczynku”,
to mówisz dokładnie to samo, co tysiące innych miejsc.
A kiedy gość nie widzi różnicy, zaczyna porównywać to, co najłatwiejsze.
Cenę.
I nagle pytanie nie brzmi:
„gdzie chcę pojechać?”
Tylko:
„gdzie będzie taniej?”
Musisz przestać wyglądać jak jeden z wielu.
Nie chodzi o wymyślanie kolejnego hasła reklamowego.
Gość musi zobaczyć konkretny powód przyjazdu.
Bo nie jedzie 400 kilometrów po łóżko z łazienką.
Jedzie po coś.
Po ciszę.
Po widok z tarasu.
Po weekend bez miasta.
Po miejsce, gdzie dzieci mogą cały dzień być na dworze.
Po szlak zaczynający się za domem.
Po wieczór w saunie.
Po trzy dni, które będą wyglądały inaczej niż jego codzienność.
Porównaj:
Komfortowy obiekt w spokojnej okolicy. Ogród, sauna i bezpłatny parking.
z:
Rano wychodzisz z kawą do ogrodu. Ze szlaku wracasz pieszo. Wieczorem odpoczywasz w saunie. Samochód może zostać na parkingu przez cały weekend.
Obiekt jest ten sam.
Zmienił się sposób jego pokazania.
Gość zobaczył siebie w tym miejscu.
Może 200 metrów od domu zaczyna się las.
Może sama pieczesz chleb.
Może z pokoju widać wschód słońca.
Może pies może swobodnie biegać po ogrodzonym terenie.
Może do jeziora idzie się siedem minut.
Dla Ciebie to codzienność.
Dla gościa może to być powód rezerwacji.
Nie:
„Co mamy?”
„Dlaczego ktoś miałby do nas przyjechać?”
Jeżeli potrafisz odpowiedzieć konkretnie, jesteś na dobrej drodze.
Bo nie musisz wygrać z 10 000 obiektów.
Potrzebujesz właściwego gościa, który spojrzy na Twoją ofertę i pomyśli:
„To jest miejsce dla mnie.”
I właśnie od tego zaczyna się sprzedaż.