Możesz też założyć nowe konto.
Codziennie ktoś powie Ci, że możesz robić go lepiej.
Zrób lepszy hook. Nagrywaj, nie pisz. Pisz więcej. Pisz mniej. Dodaj napisy. Najlepiej żółte. Rób rolki. Rób relacje. Pokaż twarz. Nie pokazuj twarzy. Korzystaj z AI. Nie korzystaj z AI, bo ludzie chcą autentyczności.
I w pewnym momencie zamiast pokazywać swoje miejsce, zaczynasz zastanawiać się, czy robisz Instagram wystarczająco dobrze.
A wiesz, co ja Ci powiem?
Miej z tego trochę frajdy.
Masz pensjonat, agroturystykę, apartamenty, domki, mały hotel?
Pokaż je tak, jak Ty je widzisz.
Jestem niemal pewna, że w Twoim telefonie masz dziesiątki zdjęć, których nigdy nie opublikowałaś/opublikowałeś.
Poranna kawa na tarasie. Mgła nad ogrodem. Pies śpiący pod stołem. Pierwszy śnieg. Kolacja przygotowana dla gości. Światło wpadające rano do pokoju. Kwiaty, które właśnie zakwitły. Widok z okna, który Tobie już spowszedniał, ale dla kogoś przyjeżdżającego pierwszy raz może być powodem, żeby pomyśleć:
„Chcę tam być”.
I właśnie o to chodzi.
Nie każdy post musi wyglądać jak kampania reklamowa.
Nie każda rolka musi zaczynać się od krzyczącego hooka.
Nie każda fotografia musi być z profesjonalnej sesji.
Instagram Twojego obiektu powinien żyć.
A żeby żył, musi pojawić się na nim coś więcej niż idealnie ustawione poduszki i zdjęcie pokoju zrobione szerokim kątem.
Pokaż kawałek codzienności.
Pokaż rzeczy, które lubisz.
Opowiedz, dlaczego posadziłaś właśnie te kwiaty. Dlaczego ten stary kredens nadal stoi w jadalni. Gdzie sama chodzisz na spacer. Który pokój ma najpiękniejsze światło o 7 rano. Dlaczego jesienią lubisz swoje miejsce jeszcze bardziej niż latem.
A potem zrób jeszcze jedną rzecz.
Zapytaj swoich gości, jak oni widzą Twoje miejsce.
Poproś ich o zdjęcia.
Zapytaj, co zapamiętali.
Co ich zaskoczyło?
Gdzie najlepiej im się odpoczywało?
Który moment pobytu chcieliby zabrać ze sobą do domu?
Może się okazać, że fotografują rzeczy, których Ty od dawna nawet nie zauważasz.
I właśnie to jest niezwykle ciekawe.
Twoje miejsce widziane Twoimi oczami.
I to samo miejsce widziane oczami ludzi, którzy przyjechali tam pierwszy raz.
Oczywiście — dobre zdjęcia są potrzebne.
Na stronie internetowej wyznaję prostą zasadę: jakość przede wszystkim.
Dlatego raz na rok, dwa lata albo po większych zmianach warto zaprosić dobrego fotografa i stworzyć porządną bazę zdjęć obiektu, pokoi, ogrodu i okolicy.
To są materiały sprzedażowe. Mają dobrze prezentować miejsce.
Ale Instagram?
Instagram nie musi być profesjonalnym portfolio.
Instagram może być pamiętnikiem Twojego miejsca.
Trochę pięknym. Trochę nieidealnym. Czasem spontanicznym. Czasem zabawnym. Czasem wzruszającym.
Najważniejsze, żeby był Twój.
Bo nic nie będzie się tam działo, jeżeli publikowanie będzie dla Ciebie wyłącznie kolejnym obowiązkiem do odhaczenia.
Albo musisz znaleźć sposób, żeby to polubić.
Albo znaleźć kogoś, kto będzie potrafił patrzeć na Twoje miejsce z ciekawością i opowiadać o nim za Ciebie.
Nie próbuj więc robić takiego Instagrama jak wszyscy.
Zaskocz swoją perspektywą.
A jeśli nie wiesz, co dzisiaj opublikować, zrób najprostszą rzecz na świecie:
otwórz galerię w telefonie,
znajdź jedno zdjęcie swojego miejsca, które naprawdę lubisz,
i napisz pod nim dwa zdania:
Dlaczego zrobiłam/zrobiłem właśnie to zdjęcie?
Co chciałabym/chciałbym, żeby zobaczył w nim mój przyszły gość?
I opublikuj. Od tego można zacząć.